Moje Wielkie Greckie Wakacje - Peloponez


Moje wielkie greckie wakacje
Dziś zapraszam Was w podróż do nieco mniej uczęszczanego, ale bardzo ciekawego regionu Grecji, a mianowicie na Peloponez. W zeszłym miesiącu miałam okazję spędzić tam relaksujący tydzień wśród szumu fal Morza Jońskiego.

Jeśli uda mi się zrealizować mój plan opisania na blogu wartych zobaczenia miejsc, które udało mi się już odwiedzić to dowiecie się, że w Grecji oraz na jej wyspach zwiedziłam już sporo. W tym roku wybór padł na Peloponez.

Bardzo relaksacyjny tydzień spędziłam w miejscowości Pavlina, która jest idealnym miejscem jeśli chcecie wypoczywać w ciszy, leżeć na plaży i kąpać się w ciepłym morzu. Jeśli natomiast lubicie wieczorne rozrywki i zakupy w miejscowych sklepikach to niestety Pavlina nie będzie dla Was. Oprócz kilku niedużych hoteli w pobliżu miejscowości jest tylko jedna restauracja, w nielicznych sklepikach kupicie tylko niezbędne artykuły pierwszej potrzeby oraz lokalne wina, miody i oliwki. Dla mnie to był plus, miałam w tym roku wiele stresów i liczyłam na całkowite wyciszenie i to właśnie dostałam.

Moje Wielkie Greckie Wakacje
Widok z hotelowego tarasu
Hotele w Pavlinie położone są na klifie, dzięki czemu miałam okazję jeść posiłki w malowniczej scenerii, z widokiem na Zatokę Patraską. Do plaży schodziło się po schodkach, ale nie było to uciążliwe. Plaża i zejście do wody jest kamienisto-żwirowe, także bez butów do wody się nie obejdzie. Ciepła, krystaliczna woda to gratka dla wszystkich którzy lubią (tak jak ja) się pomoczyć oraz dla wielbicieli pływania z maską: w wodzie pełno jest ryb, niestety mało kolorowych ale ich ilości są imponujące, a przy skałkach jest prawdziwe zatrzęsienie jeżowców.

Peloponez
Podmorski krajobraz
 
Najbliższym dużym miastem jest Patras, trzecie co do wielkości miasto w Grecji. Niestety „pekaes” nie dojeżdża do nadmorskiej części Pavliny, ze względu na szczyt sezonu samochód też był niewypożyczalny, a polskie biura podróży nie organizują wycieczki do największego miasta regionu. Prawdopodobnie dlatego, że im się nie chce. Na szczęście w hotelu przebywały również grupy z innych krajów i po kilku miłych uśmiechach i odrobinie angielskiego wycieczkę udało się załatwić.
Obecnie najbardziej rozpoznawalnym punktem w Patras jest most Rio-Andirio łączący Peloponez z Attyką. Most zbudowano aby usprawnić komunikację ze „stałym lądem”, która odbywała się tylko mostem nad kanałem korynckim. Budowa mostu była wyzwaniem technicznym, jest on dodatkowo wyposażony w specjalistyczną aparaturę, gdyż znajduje się na terenie aktywnym tektonicznie. Przejazd mostem samochodem osobowym kosztuje 13 euro.

Most Rio - Antirio

 W Patras warto również wspiąć się po imponujących schodach w kierunku ruin bizantyjskiego zamku. Ze schodów roztacza się widok na miasto oraz na port – drugi co do wielkości w Grecji.
W mieście znajduje się również neobizantyjska bazylika św. Andrzeja.
Ciekawym zjawiskiem w Patras jest nietypowe zachowanie mieszkańców. Patras nie jest miastem turystycznym, jednak wszystkie kawiarnie i knajpki w centrum są w środku dnia, w środku tygodnia wypełnione po brzegi grekami popijającymi drinki. Na prawdę trudno znaleźć wolne miejsce. Czemu nie są w pracy? Chyba lepiej nie wiedzieć.
W pobliżu Patras znajdują się winnice, stanowiące najstarsze i jedno z największych przedsiębiorstw w Gracji. Sztandarowym produktem jest deserowe wino Mavrodafni, ale wybór miejscowych win jest szeroki i znalazło się też coś dla moje, preferującego bardziej wytrawne smaki podniebienia.
W obrębie Peloponezu znajduje się również kolebka pierwszych Igrzysk Olimpijskich, Olimpia. To tam po dzień dzisiejszy odbywa się ceremonia odpalania znicza olimpijskiego. Kompleks w Olimpii jest rozległy i obejmuje zarówno dawne obiekty sportowe, jak i sakralne, gdyż Igrzyska rozgrywane były na chwałę bogów, a zwłaszcza na chwałę Zeusa. Z ciekawostek, wyścigi na stadionie były rozgrywane tak, aby uczestnicy poruszali się w kierunku do świątyni Zeusa. W Igrzyskach uczestniczyli jedynie mężczyźni, a kobiety nie mogły ich nawet oglądać. Było to karane śmiercią.

Grecja Olimpia
Stadion w Olimpii
Za zwycięstwo w Igrzyskach nie było nagród pieniężnych. Zwycięzcę dekorowano gałązką oliwną.
Muszę przyznać, że takie luźne wakacje były dla mnie miłą odmianą. Zazwyczaj rzucam się na wszystkie ciekawe miejsca w regionie i wplatam w to odpoczynek na plaży. Tym razem jednak mogłam się wyciszyć i zrelaksować, a przede wszystkim cieszyć oczy pięknymi widokami. Przez to nie udało mi się dotrzeć do południowej części Peloponezu, ale myślę że to nic straconego i jeszcze tam wrócę.

Moje wielkie greckie wakacje Dajcie znać w komentarzach jakie są Wasze ulubione miejsca w Grecji, a jakie chcielibyście odwiedzić?

1 comment:

  1. Bardzo ładne miejsce ;) Niestety nie byłam nigdy w Grecji, ale mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tam wybrać.
    Pozdrawiam.
    www.tipsforyoungers.blogspot.com

    ReplyDelete

Copyright © 2014 Convalie , Blogger