Mój manicure klasycznymi lakierami - jak uzyskać trwałość do 7 dni?


W erze hybryd osób stosujących klasyczne lakiery jest co raz mniej. Ja jednak doszłam do wniosku, że hybrydy nie są dla mnie, co nie zmienia faktu, iż nie jestem w stanie wygospodarować czasu na malowanie paznokci częściej niż raz w tygodniu. Na szczęście udało mi się ostatnio wypracować metody przedłużenia trwałości klasycznych lakierów na paznokciach, a także znaleźć kilka wspaniałych produktów bez których nie wyobrażam już sobie mojego manikiuru.

Dlaczego nie stosuję hybryd? Powodów jest kilka, każdy z nich jest tak samo ważny w mojej ocenie.
Po pierwsze miałam jedną nieudaną przygodę z manikiurem hybrydowym (z własnej winy). Miałam już spory odrost, ponadto fragment lakieru podważył się i odpadł więc postanowiłam na własną rękę ściągnąć lakier. Zły pomysł. Mimo, że miałam i polerkę i aceton i sreberka i te małe płatki z ligniny. Skończyło się na frustracji i telefonie do koleżanki, która wreszcie ściągnęła mi je frezarką. Powierzchnia paznokci to były góry i doliny. Wtedy dobitnie uświadomiłam sobie, że posiadam impuls zmywania lakieru, kiedy tylko zaczyna mi przeszkadzać. Ten impuls nie obejmuje godzinnego siedzenia z foliami na rękach. Po drugie znam tyle samo osób, które hybrydy kochają co tych którym one zaszkodziły, głównie wywołały alergię. Ja mam uczulenie na wszystko i wszystkich, więc po co ryzykować. Po trzecie ja po 4 dniach nawet jak mam piękne paznokcie myślę już o tym co tu zmienić. 3 tygodnie w jednym lakierze? Nuda. I jeszcze ten odrost... Jedyna sytuacja kiedy korci mnie do założenia hybryd pojawia się przed urlopem bo wówczas rzeczywiście chciałabym przez dwa tygodnie nie myśleć o paznokciach. Wtedy przypominam sobie ten pierwszy fail.
Nie zrozumcie mnie źle, ja nie chcę nikogo obrazić. Hybrydy mają swoje niewątpliwie wiele zalet. Każdy wybiera to co mu pasuje najbardziej i to jest piękne.

Po jak zwykle przydługim wstępnie przechodzę do sedna.

Po pierwsze, nie ma się co oszukiwać. Trwałość manicure zależy m.in. od stanu naszych paznokci. Ja przez lata zmagałam się z rozdwajającą się płytką i bardzo często lakier odpryskiwał mi wraz z warstwą paznokcia, więc nie dość, że lakier był do zmycia to jeszcze trzeba było się uporać z dziurą w paznokciu. Przez ostatni rok udało mi się bardzo poprawić kondycję paznokci, w szczególności dzięki temu, że zaczęłam regularnie stosować Manicure japoński o którym już Wam pisałam.
Od lat staram się również smarować skórki i paznokcie odżywczymi olejkami (moim ulubionym w tej chwili jest olejek z Evree) oraz stosować zmywacze bezacetonowe.
Musimy pamiętać, aby za każdym razem dokładnie zmywać lakier, czy odżywkę, gdyż obecność starych warstw na paznokciu może bardzo negatywnie wpłynąć na trwałość naszego manikiuru.
Następnie trzeba zająć się skórkami. Ja używam Sally Hansen Instant Cuticule Remover, jednak nakładam go na dłużej niż wskazane 30 sekund, gdyż jest to stanowczo za krótko by cokolwiek u mnie ruszyć. Następnie przy pomocy patyczka odsuwam zmiękczone skórki i je wycinam. Zdaje sobie sprawę, iż obecnie jest dużo głosów mówiących, że nie powinno się tego robić, ale moje skórki bez tego są na prawdę nieposkromione. A ponieważ przez lata skórki obgryzałam (obrzydliwy nawyk) to nie może być na palcach nic, co by mnie zachęcało do nawrotu. Staram się jak najdokładniej oczyścić płytkę, ponieważ obecność nawet małych fragmentów skórek, może potem spowodować gorsze trzymanie się lakieru.
Jeśli mam trochę więcej czasu, na tym etapie nakładam olejek na skórki i kremuję dłonie i daję płytce paznokciowej chwilę na nawilżenie. Co ok. 3 tygodnie wykonuję też wspomniany już manicure japoński.


Następnie dokładnie myję ręce i osuszam ręcznikiem papierowym. Jest lepszy od zwykłego pod tym względem, że nie zostawia kłaczków, które mogłyby później dostać się pod lakier.
Teraz wreszcie przechodzimy do malowania! Pierwszym krokiem jest nałożenie bazy, czy też odżywki. Ta, której obecnie używam dodała do trwałości mojego manikiuru dodatkowe dwa dni! I jest to odżywka silnie regenerująca Kabos Nail Regenarator. Mało słyszy się o tej firmie, ja dowiedziałam się o niej od przyjaciółki, ale ich  produkty, a w szczególności tą bazę na prawdę warto zamówić jeśli korzysta się z klasycznych lakierów.
Baza wysycha szybko i kiedy to się stanie nakładamy lakier kolorowy. Ja używam na prawdę tanich lakierów, większość z mojej kolekcji kupiłam w Golden Rose. Dużo bardziej istotna jest baza i top, a nie sam lakier kolorowy, ale według mnie te z Golden Rose są na prawdę bardzo dobrej jakości, zwłaszcza z linii Color Expert. Pomiędzy kolejnymi warstwami lakieru staram się odczekać kilka minut, tak by zdążył on częściowo zaschnąć i nie powstawały smugi ani bąbelki.
Może zabrzmi to jak oczywista oczywistość, ale im dokładniej malujemy tym trwałość manikiuru będzie lepsza. Jeśli wyjeżdżamy na skórki to potem bardzo trudno jest doczyścić lakier tak, by nie naruszyć tego co na płytce, a pozostawiony lakier poza płytką prędzej czy później odpryskuje i może się zdarzyć, że "zabierze ze sobą" również fragment lakieru z paznokcia.
Po około 3 minutach od ostatniej warstwy lakieru na paznokcie nakładam top. Moi ulubieńcem jest Sally Hansen Insta Dri. Top należy rozprowadzić po całym paznokciu, pamiętając o bokach i zabezpieczając wolny brzeg. Zauważyłam, że jeśli nie dojedziemy dokładnie do boków to po kilku dniach lakier na tym fragmencie delikatnie się ściąga. Równie dobry jest top z Seche Vite, mnie jednak odstrasza jego zapach.
Po nałożeniu topu oczywiście czekamy na wyschnięcie. I tu na prawdę widzę największą zaletę hybryd - paznokcie utrwalamy pod lampą i potem nie ma opcji, że coś sobie przez przypadek popsujemy.



 Po lewej: manicure w dniu malowania, po prawej: manicure po siedmiu dniach


Jak widać na zdjęciach, po siedmiu dniach stan lakieru nie jest oczywiście idealny. Pojawił się odrost i lakier przy nim zaczął delikatnie odchodzić od płytki paznokcia. Końce też są delikatnie starte, ale tam lakier trzyma się paznokcia. Test ze zdjęć robiłam w trakcie wakacji nad morzem, więc paznokcie były poddawane długotrwałemu moczeniu. Jednakże stan lakieru jest niezły, a biorąc pod uwagę, że jest to siódmy dzień od pomalowania, to powiedziałabym, że całkiem dobry.
Poprawa trwałości, którą udało mi się wypracować przez lata jest bez wątpienia efektem zastosowania wspaniałych produktów. Wyróżniam tu zwłaszcza odżywkę z Kabos, bo przy stosowaniu większości baz nie widziałam w ogóle efektu przedłużenia trwałości. Mam w planach również wypróbowanie ich topu.
Nie bez znaczenia jest również technika malowania, którą zdobywamy z doświadczeniem i osiągnięcie pewnej ręki, która nie maże po wszystkim dookoła tylko nie po paznokciu.

Dajcie znać w komentarzach czy używanie lakierów hybrydowych, czy zwykłych. Jeśli zwykłych, to jakie macie sposoby na osiągnięcie większej trwałości?

Źródło zdjęcia tytułowego: https://www.jestrudo.pl/portfolio/50441-2/

15 comments:

  1. u mnie nigdy się to nie sprawdzało :) Stawiam na hybrydy a później ratuję paznokcie Manicure Japońskim :) Nie posiadam żadnego tradycyjnego lakieru ani odżywki. A Twój manicure jest w przepięknych kolorach <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. Manicure japoński jest najlepszy do ratowania, żadne odżywki mi się nigdy tak nie sprawdzały :)

      Delete
  2. Efekt po siedmiu dniach zadowalający ;) Jednak ja jak na razie preferuję hybrydy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. I to jest fajne, że każdy może wybrać to, co mu pasuje :)

      Delete
  3. Ja właśnie też kiedyś robiłam hybrydy, ale zrezygnowałam, bo bardzo zniszczyły mi paznokcie. Alergii na szczęście nie miałam, ale paznokcie były dosłownie jak papier. Długo walczyłam, żeby odbudować swoje naturalne twarde paznokcie, także od tamtego czasu tylko i wyłącznie zwykłe lakiery :)
    Mój blog-klik

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiem od czego to zależy bo znam osoby, które już kilka lat robią hybrydy i twierdzą, że mają paznokcie w lepszym stanie niż kiedykolwiek, ale znam też osoby, które spotkało to samo co Ciebie. Dlatego po mojej jednej wtopie nie będę ryzykować ;)

      Delete
  4. Ja bardzo lubię bazę miss sporty, kosztuje gorsze i przedłuża mi trwałość manicure do 5-6 dni.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie słyszałam o tym produkcie, ale w takim razie muszę wypróbować ;)

      Delete
  5. Ja nadal tradycyjne lakiery używam :) Nakładam zawsze top bezbarwny na lakier :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Top na prawdę dużo daje, ja szczególnie lubię te szybko wysychające, bo nie mam cierpliwości do długiego czekania :)

      Delete
  6. Efekt naprawde zadowalajacy jak na cały tydzień:D :* Pozdrawiam

    ReplyDelete
  7. Ja mam to szczęście, że u mnie zwykły lakier długo się trzyma :) nie przepadam za stosowaniem baz pod taki zwykły lakier ^^

    Mój blog Miszczak.photography

    ReplyDelete
    Replies
    1. U mnie bez bazy to po dwóch dniach już wszystko się sypie :D Widać jak dużo zależy od przyczepności płytki ;)

      Delete
  8. Jak na 7 dni, to efekt naprawdę nie jest zły ;)
    Zapraszam także do siebie na nowy post - KLIK

    ReplyDelete
  9. Znam problem rozdwajających się paznokci aż za dobrze :P

    ReplyDelete

Copyright © 2014 Convalie , Blogger