Aloesowe serum żelowe do twarzy z Nacomi, czyli powakacyjny ratunek dla cery


Muszę przyznać, że mam lekkie opóźnienie w stosunku do tego produktu bo miałam o nim napisać we wrześniu 2018. Ale lepiej późno niż wcale. Przed Państwem Aloesowe serum żelowe do twarzy z Nacomi.
Serum kupiłam w poprzednie wakacje i mimo bardzo zróżnicowanych opinii w internecie na jego temat to była miłość od pierwszego wejrzenia. Używałam go intensywnie całe lato, zwłaszcza w trakcie moich wyjazdów do Grecji, gdzie narażałam moją biedną twarz na wiatr, sól morską i (mimo, że generalnie się nie opalam) na słońce. Później poszedł w odstawkę, miałam z nim nawet jedną nieudaną sytuację, następnie stosowałam go na włosy i wreszcie teraz latem wyciągnęłam go znowu i końcówka produktu posłużyły mi jeszcze chwilę. Ale wszystko po kolei:

Informacje od producenta:

Serum na bazie naturalnego soku z aloesu oraz ekstraktu z aloesu.

To idealny wybór dla alergików oraz osób borykających się z trądzikiem. Bardzo dobrze nawilża jednocześnie dając uczucie ukojenia. Zawarte w soku z aloesu składniki wspomagają regenerację skóry.
 
Sposób użycia: Niewielką ilość żelu nanieść na oczyszczoną skórę twarzy i delikatnie wmasować. Omijać okolice oczu.

INCI: Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glycerin, Sodium Polycrylate Starch, Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Benzyl Alcohol, Parfum, Citric Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Dehydroacetic Acid, Sodium Chloride, CI 19140,  CI 42090.

Źródło: nacomi.pl




Moje wrażenia:

Jak widzicie nie jest to czysty żel aloesowy, ale sama nazwa wskazuje, iż ma to być serum. Skład jest ok, z uwagi na to, że polecają serum dla alergików ja zastanowiłabym się nad występowaniem substancji zapachowej, chociaż zapach jest ładny - serum pachnie świeżym ogórkiem (co fajnie współgra z zielonym kolorem). 

Produkt zamknięty jest w plastikowym opakowaniu 50 ml z pompką typu airless. Dla mnie dozowanie tego serum jest bardzo wygodne i higieniczne. Serum ma konsystencję gęstego żelu, ale dobrze się rozsmarowuje i wchłania na skórze. Produkt stosowałam na dwa sposoby, na noc pod krem i tutaj raz mnie zawiodło, nałożone pod krem z szafranem z Orientany powodowało lekkie rolowanie się przy brodzie. Przy innych kremach tego nie zaobserwowałam. Ogólnie serum zapewniało dobre nawilżenie skóry twarzy i jej ukojenie.


Drugim sposobem była aplikacja solo. Stosowałam ją głównie na wakacjach. Po powrocie z plaży brałam prysznic, zmywałam filtry z twarzy (z reszty ciała też, ale w tym przypadku miało to formę zdzierana pastą Dark Angel z Lusha), psikałam hydrolatem (jakżeby inaczej) i nakładałam żelowe serum. Potem na noc robiłam swoją zwykłą wieczorną pielęgnację ale przez te 3-4 h często miałam na twarzy tylko ten produkt. Można by się spodziewać, że sam żel będzie ściągał skórę, a brak warstwy ochronnej spowoduje jeszcze większe wysuszenie ale nic takiego się nie działo. Owszem pory były trochę ściągnięte ale to akurat plus ale ogólnie twarz była ładnie nawilżona, nie wystąpiły żadne podrażnienia, cera była ukojona. Zwykle po wakacjach musiałam walczyć z odwodnieniem skóry, całe dnie na świeżym powietrzu, dodatkowo moczenie w morskiej wodzie i chciał nie chciał ekspozycja na słońce (mimo, że generalnie trzymam się cienia to jednak wchodząc do wody itd. gdzieś się na te promienie wystawiam) oraz wysuszające filtry i codzienne peelingi zwykle robiły małe spustoszenie. W ubiegłym roku udało mi się temu zapobiec, dlatego w tym roku jadąc do Portugalii oczywiście zabrałam serum ze sobą i znów mnie nie zawiodło!

Nie wiem niestety jak taka samodzielna aplikacja sprawdziłaby się na typowo suchej skórze, tu byłabym ostrożna, ale na mojej która latem jest mieszana/tłusta produkt który dostarczał nawilżenie, a jednocześnie nie spływał z twarzy przy wyższej temperaturze to naprawdę był hit.


Dla serum znalazłam jeszcze jedno zastosowanie. Świetnie sprawdza się jako podkład pod olejowanie włosów, tak więc jeśli lubicie działanie aloesu na swoich włosach to polecam.

Znacie produkty z tej linii Nacomi? Wiem, że mają jeszcze wersję hialuronową i kolagenową oraz kremy i jestem ciekawa czy się sprawdzają.

10 comments:

  1. Bardzo lubię żel aloesowy, właśnie najczęściej stosuje go w pielęgnacji włosów :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też bardzo go lubię w tym zastosowaniu :)

      Delete
  2. Bardzo lubię żel aloesowy, właśnie najczęściej stosuje go w pielęgnacji włosów :D

    ReplyDelete
  3. Kiedyś kusiło mnie to serum, ale zawsze jakiś inny żel aloesowy wpada w moje łapki :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. W tej kategorii jest spory wybór i jest co testować :)

      Delete
  4. Aloes lekiem na całe zło!;) Nie widziałam nigdzie w drogerii tego serum, widzę jednak, że jest warte uwagi!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja swoje kupiłam chyba w Drogerii Pigment, stacjonarnie też mi się nie zdarzyło na nie natrafić, ale jest bardzo fajne

      Delete
  5. Ja aloes uwielbiam, ale tej marki nie znam:)

    ReplyDelete
  6. Świetnie, że sprawdza się także na włosach :)

    ReplyDelete
  7. Świetnie, że Ci się sprawdziło:) Jestem właśnie w trakcie testowania wersji kolagenowej ale używam go jeszcze za krótko żebym miała wyrobione zdanie:**Buziaczki

    ReplyDelete

Copyright © 2014 Convalie , Blogger