Showing posts with label Kosmetyki naturalne. Show all posts
Showing posts with label Kosmetyki naturalne. Show all posts
Żel do mycia twarzy Aloesove - recenzja

Żel do mycia twarzy Aloesove - recenzja


Przedmiotem dzisiejszej recenzji będzie żel do mycia twarzy Aloesove. Miałam już okazję używać obu żeli siostrzanych marek: Sylveco i Duetus i jeśli jesteście ciekawe jak w porównaniu do nich wypadł ten, to zapraszam do czytania.
Moja plażowa pielęgnacja - co zabrać ze sobą na wakacje

Moja plażowa pielęgnacja - co zabrać ze sobą na wakacje

Wiem jak bardzo nie na czasie jest ten post. Powinien się ukazać dwa miesiące temu i taki był mój plan ale ponieważ nie wyjeżdżałam nad morze ciężko mi się było za to zabrać... No cóż, może przyda się komuś kto swój urlop tak jak ja zostawił na wrzesień. Albo będzie jak znalazł na przyszły rok.
Ulubieńcy czerwca

Ulubieńcy czerwca


Ulubieńcy kosmetyczni czerwca

A więc mamy już lipiec, połowa roku za nami. U mnie był to dość intensywny czas, szczególnie ten miesiąc upłynął pod znakiem ostatnich kroków w urządzaniu mieszkania i przygotowaniach do przeprowadzki. I nie wiem jak przetrwałabym te szalone dni bez moich kosmetycznych ulubieńców.

Woda miętowa Your Natural Side - mój ulubiony hydrolat na lato

Woda miętowa Your Natural Side - mój ulubiony hydrolat na lato


Co prawda w Krakowie upały nieco przycichły (na szczęście), ale przed nami jeszcze całe lato więc nie mogę nie napisać recenzji mojego ulubionego hydrolatu (a ogólnie jestem wielbicielką pryskania sobie po twarzy) na ciepłe miesiące, czyli wody kwiatowej z Your Natural Side.

Dezodorant Bergamota z Senkary - recenzja

Dezodorant Bergamota z Senkary - recenzja


Lato za pasem, ale pogoda zmieniła się w ostatnich dniach i temperatury (przynajmniej u mnie) szaleją. Na taką pogodę z pewnością przyda się dobry dezodorant. Czy odnalazłam swojego pewniaka w Bergamocie z Senkary? Sami zobaczcie.

Kilka słów o kosmetycznych pamiątkach z podróży

Kilka słów o kosmetycznych pamiątkach z podróży


Jako, że mamy już w zasadzie weekend majowy, sezon podróżniczy rozpoczyna się na dobre. A w związku z tym postanowiłam podzielić się moimi spostrzeżeniami odnośnie "naturalnych" kosmetyków oferowanych jako pamiątki.

Od kilku lat na wyjazdach rezygnuję z kupowania sobie i innym zwykłych pamiątek, bo zazwyczaj kończą one jako nikomu niepotrzebne zbieracze kurzu. Zwykle stawiam na jedzenie, albo drobną biżuterię np. z lokalnych kamieni albo ceramiki. Jednak wraz z rosnącą modą na naturalne kosmetyki, zauważyłam że przy turystycznych deptakach w kurortach europejskich wyrosły jak grzyby sklepiki oferujące "naturalne" kosmetyki. 

Dlaczego naturalne w cudzysłowie? Bo banery aż krzyczą: naturalne kosmetyki z oliwą z oliwek / aloesem / olejem arganowym, w zależności od tego w jakim miejscu się znajdujemy. Dziewięćdziesiąt kilka procent substancji pochodzenia naturalnego mówi etykieta. A skład sobie. Dla mnie jednak niestety naturalne kosmetyki to nie jest tylko moda i napis na nalepce. Na pewno daleko mi do ideału, ale kiedy sięgam po kosmetyk który naturalnego składu nie ma to robię (a w każdym razie próbuję robić) to świadomie. A nie dlatego, że ktoś mi wciska kity. A większość osób składu nie przeczyta, ja sama z resztą nie znam na pamięć wszystkich substancji, ale po roku czytania składów już czegoś tam się nauczyłam.


Na tyle by nie popełnić takiego błędu jak podczas mojego pobytu na Krecie, kiedy to w uroczej drewnianej budce, z naturalnymi (?) gąbkami i kosmetykami z oliwą nabyłam ten oto żel pod prysznic. Super naturalny. Delikatny, cuda niewidy. Pech chciał, że po powrocie do domu nie użyłam go od razu tylko przeleżał kilka miesięcy i akurat kiedy go znalazłam już co nieco o składach wiedziałam. Patrzę, a tu SLS na drugim miejscu w składzie i kilka innych kwiatków. Z resztą sami zobaczcie:
 
Nie powiem nawet ile za niego zapłaciłam bo się zdenerwuję. Ale żel z SLS o podobnym składzie dostanie się w każdej drogerii za kilka zł. Za tą cenę miałabym natomiast super naturalny ekstra żel z certyfikatami, albo dwa. Teraz to wiem. Owszem, ładnie pachnie i nawet bardzo nie wysusza, ale nie robi nic specjalnego, a ja czuję, że zostałam oszukana przez wszechobecne zapewnienia o naturalności, które widniały i na butelce i w sklepie.


Drugi przykład dostarczyła mi mama, niestety nie uchowało się już opakowanie, więc musicie mi wierzyć na słowo. Z wakacji na Teneryfie przywiozła słoiczek żelu aloesowego, 99% substancji naturalnych (kto da więcej?!). Wyspy Kanaryjskie słyną z plantacji aloesu, no to gdzie kupić jak nie tam? Okazuje się że lepiej byłoby kupić w Polsce żel Aloesove za 20 zł niż taką samą ilość, teoretycznie prosto od producenta, za dwa razy więcej pieniędzy, gdzie w naturalnym składzie mamy PEGi i parabeny. Owszem są to dopuszczone składniki, ja nikomu nie bronię ani ich kupować ani sprzedawać, ale według mnie naklejanie informacji o naturalnym składzie (i zapewne windowanie ceny przy okazji) jest oszustwem i jest niedopuszczalne.


Na szczęście nie oznacza to, że wszystkie kosmetyki oferowane turystom takie są. W zeszłym roku na Zakynthos, w małym sklepiku ze zdrową żywnością kupiłam balsam do ust na wosku pszczelim oraz maść na egzemę, o krótkich naturalnych składach. Wosk pszczeli, oliwa z oliwek, miód i kilka olejów. Słoiczek z balsamem był na tyle pojemny, że używam go od kilku miesięcy, świetnie się sprawdza, a końca nie widać. Maść na egzemę co prawda nie wyleczyła mojego AZS ale koiła suchą skórę i dobrze służyła mi tej zimy. 



Dlatego jeśli chcemy być świadomymi konsumentami, do czego bardzo Was zachęcam, niestety nawet na wakacjach trzeba być czujnym i mieć otwarte oczy. 
Życzę Wam odpoczynku w ten długi (przynajmniej dla niektórych) weekend :)
ASOA - Serum Rewitalizacja - Recenzja

ASOA - Serum Rewitalizacja - Recenzja


Serum Rewitalizacja to jeden z moich zakupów z krakowskich Ekotyków, które odbyły się w lutym. Widziałam dużo opinii o kosmetykach tej marki i postanowiłam spróbować sama.
Couleur Caramel Krem Korygujący - recenzja naturalnego korektora

Couleur Caramel Krem Korygujący - recenzja naturalnego korektora


Jak być może już wiecie w mojej naturalnej makijażowej kosmetyczce królują kosmetyki mineralne. I to się pewnie jeszcze długo nie zmieni. Zimą jednak sypka formuła nie zawsze jest tą najlepszą dlatego niedawno w mojej kosmetyczce pojawiło się kilka nowości z kategorii naturalnego makijażu. Pierwszą z nich jest korektor Couleur Caramel.

Copyright © 2014 Convalie , Blogger