Ulubieńcy kosmetyczni 2018 roku


Roku 2018 gdzie Ty się podziałeś? Te 12 miesięcy zleciało mi błyskawicznie, nie wiem nawet kiedy, w tym już prawie pół roku na pisaniu bloga. W moim życiu były lepsza i gorsze chwile, ale z pewnością było w nim dużo kosmetyków, dlatego dziś przychodzę z całorocznymi ulubieńcami roku 2018!

Ulubieńcy pielęgnacyjni


Tymiankowy żel do twarzy Sylveco

Źródło zdjęcia : drogeriapigment.pl


W pierwszej połowie roku ten produkt całkowicie skradł moje serce. Po nieudanej przygodzie z jego rumiankowym bratem, którego zapachu nie mogłam przetrwać ten produkt okazał się dla mnie perfekcyjny. Pierwszym plusem jest bez wątpienia dobry naturalny skład, na prawdę nie ma się do czego przyczepić. Żel jest łagodny, ale dobrze oczyszcza skórę, nie podrażnia jej i nie wysusza. Nawet, gdy dokuczał mi AZS spisywał się na medal. Do tego ma wygodny dozownik z pompką. Gdybym miała wybrać jeden żel do twarzy, który będę stosować do końca życia to byłby ten produkt.

Hydrolat Miętowy Your Natural Side


Źródło zdjęcia: drogeriapigment.pl

Tegoroczna nowość od Your Natural Side zagościła na mojej półce w wakacje i to była miłość od pierwszego psiknięcia. Uwielbiam miętowe kosmetyki, szczególnie latem kiedy najlepiej można wykorzystać ich chłodzące, odświeżające właściwości. I taki właśnie jest ten hydrolat. Do tego jest niezwykle wydajny, a ja hydrolatów sobie nie żałuję. Na pewno wrócę do niego w przyszłym roku.

Hydrolat z czystka Bioline


Źródło zdjęcia: drogeriapigment.pl


Ten hydrolat jest ze mną już ponad rok i na pewno zostanie na dłużej. Bardzo lubi się w moją cerą, koi ją, zwęża pory i przyspiesza gojenie niedoskonałości. I jeszcze ta niezwykle elegancka, szklana butelka. Moją szerszą opinię na temat hydrolatów z Bioline możecie znaleźć tutaj.

Olej z baobabu Your Natural Side 

Źródło zdjęcia: drogeriapigment.pl
Olej z baobabu przebojem wdarł się na pierwsze miejsce listy moich ulubionych olejów. Był prawdziwym ratunkiem dla mojej zniszczonej AZS skóry, łagodził zmiany, pomagał w regeneracji, a przy tym równie dobrze sprawdzał się na niezajętych chorobą fragmentach skóry, nie zapychał jej i pozostawiał uczucie odżywienia i nawilżenia. Szczegółową recenzję oleju znajdziecie w tym poście.

Szampon Clay & Algae Organic Shop


Źródło zdjęcia: drogeriapigment.pl

To pierwszy delikatny szampon, który domywa moje przetłuszczające się włosy i sprawia, że dłużej pozostają świeże. Pisałam już o nim w poście o pielęgnacji włosów przetłuszczających się i po zużyciu całej butelki moje odczucia są nadal jak najbardziej pozytywne. Szampon ma dobry skład, nie wysusza włosów, ani skóry głowy, ale jest w stanie dobrze je odświeżyć.

 

Żel aloesowy Nacomi


Źródło zdjęcia: drogeriapigment.pl

Wbrew pozorom wcale nie jest łatwo znaleźć żel aloesowy o dobrym składzie. Tegoroczna nowość z Nacomi skład ma jednak wzorowy. Tak jak i działanie. Świetnie nawilża moją skórę twarzy, zwłaszcza latem sprawdzał się świetnie po całych dniach spędzanych na słońcu i ciężkich filtrach na twarzy. Stosuję go również pod olej na końcówki włosów i tam również działa, jest to więc produkt wielofunkcyjny.

Sylveco krem brzozowy

Żródło zdjęcia: drogeriapigment.pl

Przetestowałam całą gamę kremów brzozowych i wiem, że dopóki moja skóra wyczyniać będzie zimowe sucho-podrażnione szaleństwa będę do nich wracać. W tym roku stosowałam podstawową wersję brzozową oraz brzozowo-rokitnikową. Krem nawilża, natłuszcza i pomaga utrzymać ochronną warstwę skóry, co jest niezwykle ważne zwłaszcza zimą. Kremy mimo swojej konsystencji nie zapychały mojej skóry. Oczywiście świecenie było ekstremalne ale mimo niechęci jaką żywię do mojej przetłuszczającej się cery zawsze wybiorę dodatkowe świecenie od podrażnienia i swędzenia.

 

Żel pod prysznic Mint & Lemongrass Organic Shop


Źródło zdjęcia: drogeriapigment.pl

Kolejny letni miętowy hit. Żel do którego na pewno wrócę w przyszłym roku. Ma dobry skład, dobrze myje, ale nie wysusza, a przy tym daje niezwykłe uczucie orzeźwienia i świeżości. Dla mnie niewątpliwym plusem jest też ładny miętowy zapach.

 

Krem do rąk Vianek


Źródło zdjęcia: drogeriapigment.pl
 To w zasadzie nie jest konkretny produkt, ale cała grupa kremów do rąk z Vianka. Miałam okazję używać już trzech rodzajów i ze wszystkich byłam bardzo zadowolona. Mają świetny skład, dobrze nawilżają, a przy tym nie pozostawiają lepkiej warstwy na dłoniach.

 

Ulubieńcy z kolorówki



Róż Summer Haze Neauty Minerals

Źródło zdjęcia: neauty.pl


Summer Haze to piękny połyskujący róż mineralny z brzoskwiniowymi tonami, który na potęgę używałam latem. Najpierw kupiłam próbkę, ale byłam tak zachwycona, że zamówiłam produkt pełnowymiarowy. Pięknie rozświetla cerę, nadaje jej takiego zdrowego blasku. Nazwałabym to takim wakacyjnym glow'em. Długo utrzymuje się na twarzy. Już nie mogę się doczekać by sięgnąć po niego w kolejne wakacje.

Cień do powiek Bunch of Lilac Neauty Minerals

Źródło zdjęcia: neauty.pl

To mój tegoroczny hit na leniwe dni.  Kiedy nie mam ochoty na wykonywanie pełnego makijażu oka sięgam właśnie po ten cień. Jest w pełni matowy, o bardzo ładnym kolorze zgaszonego różo-fioletu. Mam wrażenie, ze ten odcień ładnie podkreśla moje oczy. Niestety na moich tłustych powiekach utrzymuje się bez szwanku maksymalnie 3 h. W najbliższym czasie będę testować naturalne bazy pod cienie i bardzo liczę, że jedną z nich będę mogła opisać w ulubieńcach 2019.

Rozświetlacz Golden Sand Neauty Minerals

Źródło zdjęcia: neauty.pl


To mineralny rozświetlacz po który sięgałam przez całe lato, a i teraz ciężko jest mi się z nim rozstać, chociaż do zimowych makijaży bardziej pasują mi chłodniejsze odcienie, a ten jest wyraźnie ciepły i bardzo złoty. Na twarzy daje nienachalny, ale widoczny, bardzo ładny efekt.

Podkład kryjący Golden Fair Annabelle Minerals

Źródło zdjęcia: eshopannabelle.com
 Ten podkład używam już niemal dwa lata i nadal jestem równie zadowolona jak po pierwszym użyciu. Co prawda kusi mnie by w końcu wypróbować podkłady mineralne innych firm, ale na razie w tej kategorii jestem wierna Annabelle. Podkład jest niezwykle wydajny, a na twarzy daje wystarczające krycie bez efektu maski. Czego chcieć więcej?!

Cień do powiek Cream Soda Lily Lolo 

Źródło zdjęcia: costasy.pl


W pewnym momencie do pełnego mineralnego makijażu twarzy brakowało mi tylko korektora pod oczy. Zwykłe mineralne korektory są zbyt wysuszające by nakładać je na wrażliwą skórę okolic oczu, gdyż są one przewidziane do stosowania na niedoskonałości, mają je obsuszać i przyspieszać gojenie. Na szczęście z ratunkiem przyszedł mi post Sroka o i dowiedziałam się o tym wspaniałym produkcie: cieniu do powiek który fantastycznie sprawdza się jako korektor. Stosowałam go przez całe lato i większość jesieni i sprawował się idealnie, nie wchodził w załamania powiek, nie wysuszał, zapewniał odpowiednie krycie (chociaż muszę przyznać, że akurat pod oczami ja super pełnego krycia nie potrzebuję). Niestety kiedy przyszło ochłodzenie i nałożyło się z moimi małymi brakami snu zaczął odrobinę podkreślać strukturę skóry i musiałam przerzucić się na płynny korektor. Ale na pewno do niego wrócę.


Highlighting Powder Sensique


Źródło zdjęcia: wizaz.pl

Przechodząc do kosmetyków drogeryjnych, których będzie jednak w tym zestawianiu mniejszość,, nie mogę nie zacząć od tego rozświetlacza. To mój zdecydowany ulubieniec w kategorii rozświetlaczy, nie tylko drogeryjnych. Ma na prawdę przepiękny złoty odcień i tworzy na twarzy piękną mieniącą się taflę. Na mojej skórze jest widoczny przez cały dzień. Do tego jak na tak świetny produkt ma na prawdę przystępną cenę.

Liquid Eye Concealer Bell Hypoallergenic


Źródło zdjęcia: bellsklep.com.pl


To jedyny korektor pod oczy, który mi się nie waży, nie zbiera w załamaniach i nie powoduje, że moja skóra wygląda sucho i staro. Daje lekkie krycie, ja jednak nie mam dużych cieni pod oczami, zależy mi więc na delikatnym efekcie. Niestety nie ma zbyt dobrego składu, ale trudno jest mi się z nim rozstać. Mam nadzieję, że znajdę w końcu dobry, naturalny ale lekki korekto żeby zastąpić ten.

 

Paleta SophX Revolution Beauty

Źródło zdjęcia: cocolita.pl


To jedna z moich ulubionych palet MUR i ulubionych w ogóle. Ma bardzo dużą gamę kolorystyczną, można nią wykonać zarówno neutralne makijaże dzienne, jak i mocniejsze, wieczorowe z kolorystycznymi akcentami. Paleta jest na prawdę samowystarczalna i świetna dla kogoś kto dopiero zaczyna przygodę z makijażem, bo zawiera wszystko co trzeba do wykonania podstawowych makijaży. Cienie są dobrze napigmentowane i ładnie się blendują. Jak na moje nieprofesjonalne potrzeby jest idealna.

Chocolate Desire lakiery do paznokci My Secret


Żródło zdjęcia: drogerienatura.pl

Nie wiem co mi się stało w tym roku, porzuciłam moją miłość do kolorowych lakierów i przez kilka miesięcy królowały u mnie neutralne paznokcie, a najczęściej sięgałam przy tym do kolekcji Chocolate Desire z My Secret. Lakiery mają piękne odcienie, dobrze się nimi maluje, długo utrzymują się na paznokciach i po pomalowaniu rzeczywiście pachną jak czekolada.

Odżywka Nail Regenerator Kabos

Źródło zdjecia: wizaz.pl


Dla mnie to najlepsza odżywka na świecie. Żadna z tych, które stosowałam przed nią nie potrafiła przedłużyć trwałości mojego manicure, a tej się to udało. Dzięki niej moje paznokcie wytrzymywały w tym roku bez zmywania 7-8 dni. Z pewnością będę do niej wracać, chociaż z tego co wiem dostępna jest jedynie online.



Jak widać moja lista jest dość długa, ciężko byłoby mi wybrać jeden hitowy produkt. A Wy jakich macie kosmetycznych ulubieńców roku 2018? Dajcie znać w komentarzach.

12 comments:

  1. Polubiłam się w tym roku z wieloma mineralnymi kosmetykami kolorowymi. Lakiery My Secret z tej serii mi nie odpowiadają.

    ReplyDelete
  2. Lubię rozświetlacz Sensique, ale korektor z Bell był u mnie bublem :P Wystarczyła jedna łezka od wiatru i pod okiem robiło się koszmarne ciastko :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. No właśnie wiem że niektóre oceny ma mega negatywne, a u mnie to jedyny korektor który się nie waży i nie zbiera w załamaniach :D Skóra pod oczami to jest jednak kwestia bardzo indywidualna ;)

      Delete
  3. Sporo masz tych ulubieńców! O tymiankowym żelu z Sylveco dzisiaj sobie przypomniałam, bardzo lubiłam ten produkt i wkrótce chcę do niego wrócić. Olej z baobabu i hydrolat z czystka również mnie kuszą pomimo, że ich jeszcze nie używałam:)
    Mam kilku(nastu) ulubieńców, właśnie zabieram się za przygotowywanie wpisu na ten temat. Oby wena dopisała:D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też testuje różne żele ale do tymiankowego w końcu zawsze wracam ;)

      Delete
  4. Kusi mnie strasznie ten hydrolat miętowy <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo polecam, szczególnie na lato, a to przecież już niedługo ;) :D

      Delete
  5. A mnie kusi ten olejek. Uwielbiam je w pielęgnacji, zwłaszcza włosów!

    ReplyDelete
  6. Zainspirowałaś mnie tym kremem do rąk firmy Vianek, gdyż jestem na etapie poszukiwań dobrego kremu do rąk. Zaciekawiłaś mnie także tym pokładem mineralnym. Muszę go wreszcie przetestować. :)

    Pozdrawiam serdecznie :)
    Zuzanna

    ReplyDelete
  7. Dużo osób poleca właśnie to z Vianka i sama się na to teraz skusiłam :)
    Pozdrawiam
    FotoHart Blog ♥

    ReplyDelete
  8. Kosmetyki z Bell (seria hypoalergiczna) zawsze się u mnie sprawdzają. Żel aloesowy z Nacomi ma ciekawe opakowanie:) Kosmetyki do oczyszczania z Sylveco itd uwielbiam pod każdą postacią:)

    ReplyDelete

Copyright © 2014 Convalie , Blogger