Recenzja odżywki Hello Ecco
W dzisiejszej recenzji opowiem wam o odżywce z olejkiem z jagód acai marki Hello Nature, którą wygrałam w Instagramowym rozdaniu u @nature_is_not_nonsense. Jest to pierwszy kosmetyk tej marki, z którym miałam do czynienia, szczerze mówić nigdy wcześniej o tych kosmetykach nie słyszałam, więc była to doskonała okazja do testów.
Masło do ciała Pomarańcza z Biolove
Mimo, że kosmetyki testuje nałogowo już od dawna to ciągle w moim podejściu do nich coś się zmienia. Przez ostatni rok, jak nigdy wcześniej zaczęłam zwracać uwagę na ich zapach. Przedtem była to sprawa całkiem drugorzędna (chyba, że chodzi o olej z pestek malin, którego zapach jest dla mnie nie do zniesienia), teraz jednak uważam, że piękny zapach nadaje danemu kosmetykowi dodatkowy wymiar, karmiący nie tylko ciało ale i zmysły. I tym pseudo poetyckim wstępem zapraszam Was na recenzję kosmetyku o jednym z moich ulubionych zapachów. Chodzi o Masło do ciała Pomarańcza z Biolove.
Lord John i sprawa osobista - Diana Gabaldon
Chociaż książek z serii Obca Diany Gabaldon jeszcze Wam tu nie recenzowałam, to w postach serialowych przewinął się już nie raz jeden z moich ulubionych seriali czyli Outlander, zrobiony właśnie na podstawie tych powieści. Dziś jednak przed Wami recenzja książkowego spin-offu serii, czyli powieść Lord John i sprawa osobista.
Lady Susan i inne nowele
Witajcie w Nowym Roku! W dzisiejszym poście zajmę się jeszcze jednak rokiem 2019, a konkretnie moim postanowieniem by przeczytać 52 książki. Początkowo szło mi nadzwyczaj dobrze,w styczniu przeczytałam... 11 książek. W lutym 8 ale potem było już tylko gorzej. Dlatego też do 29 grudnia przeczytanych miałam książek 47. Początkowo pomyślałam, żeby odpuścić, w końcu to nie wyścigi, ale potem pomyślałam, że gdybym znalazła jakieś krótsze opowiadania czy nowele to może by się udało (mimo drobnego oszustwa). I dziś właśnie chciałabym Wam opowiedzieć o tych krótkich lekturach, które uratowały moje postanowienie.
Jane Austen, Lady Susan
Jestem fanką Jane Austen, zwłaszcza "Dumy i Uprzedzenia" ale pozostałe powieści autorki też mam już dawno przeczytane. Na szczęście w odpowiednim momencie przypomniałam sobie, że autorka ma na koncie również krótsze formy, których nigdy nie miałam okazji przeczytać, bo nie były dostępne w mojej bibliotece. Byłam już nawet gotowa czytać po angielsku ale okazało się, że to nie będzie konieczne. I tak trafiłam na Lady Susan. Jest to powieść epistolarna, czyli składająca się z samych listów, a zarazem jedna z wczesnych prac Austen. Ze względu właśnie na tą listowną formę czyta się ją szybko i lekko. Jeśli lubicie Austen tak jak ja to szczerze polecam sięgnąć po tą książkę bo jest napisana w typowym dla niej stylu, z dowcipnym studium moralnym bohaterów.
Świeżo owdowiała Lady Susan, samolubna kobieta lubiąca przyciągać zainteresowanie mężczyzn, często młodszych od siebie, niemal wyrzucona z domu byłej przyjaciółki z której mężem nawiązała romans wprasza się do rezydencji swojego szwagra.
Jane Austen, Watsonowie. Sanditon.
![]() |
| Źródło zdjęcia: goodreads.com |
Watsonowie oraz Sanditon to dwie powieści których Austen nigdy nie ukończyła. Pracę nad Watsonami przerwała śmierć ojca autorki, natomiast pracę nad Sanditon choroba i śmierć samej Jane.
Watsonowie to rodzina wywodząca się z ubogiej szlachty, ojciec i liczne rodzeństwo często liczą na wsparcie bogatszych sąsiadów, zwłaszcza w kwestii wprowadzania do dziewcząt do towarzystwa. Książka zaczyna się w momencie gdy po kilkunastu latach do domu wraca najmłodsza z dziewcząt, Emma, która w dzieciństwie była przygarnięta na wychowanie przez bezdzietną ciotkę, której dziedziczką miała zostać. Owdowiała ciotka wyszła jednak niespodziewanie za mąż za irlandzkiego kapitana i wyjechała zabierając ze sobą szanse Emmy na jakąkolwiek fortunę.
Mimo że książka urywa się nagle, na końcu znajdziemy dopisek z informacją o proponowanym zakończeniu, którym Jane Austen podzieliła się ze swoją siostrą Cassandrą.
11 rozdziałów Sanditon opowiada historię Charlotte Heywood, młodej dziewczyny która zostaje zaproszona przez rodzinę Parkerów na pobyt w ich rezydencji położonej w małej rybackiej wiosce w ramach podzięki za opiekę jaką jej rodzina roztoczyła wcześniej nad panem Parkerem. Pan Parker próbuje zamienić tytułowe Sanditon ze zwykłej wioski w luksusowy kurort.
Manuskrypt doczekał się niedawno ekranizacji w postaci serialu, który koniecznie będę chciała obejrzeć.
Camilla Lackberg, Morderstwa i woń migdałów
![]() |
| Źródło zdjęcia: lubimyczytac.pl |
O noweli Lackberg Zamieć Śnieżna i Woń Migdałów pisałam Wam w zeszłym roku przed Świętami, gdyż jest to idealna propozycja czytelnicza na Boże Narodzenie dla wielbicieli kryminałów. Okazało się jednak, że w antologii Morderstwa i woń migdałów, Lackberg wydała jeszcze 3 krótkie nowelki, a może raczej opowiadania: Sen o Elizabeth, Kawiarnia wdów oraz Elegancka Śmierć.
I muszę przyznać, że wszystkie 3 są genialne. Nie zawsze potrzeba 500 stron żeby napisać coś wyjątkowego i jeśli lubicie kryminały to bardzo zachęcam by te opowiadania przeczytać. Są pomysłowe, fabuła każdej z nich mrozi krew w żyłach, a jednocześnie są w pewnym sensie humorystyczne.
Arthur Conan Doyle, O trzech panach Garrideb
![]() |
| Źródło zdjęcia: amazon.com |
Na koniec sięgnęłam po opowiadanie Arthura Conan Doyle'a z Sherlockiem Holmesem w roli głównej.
Holmes zostaje poproszony o pomoc w odnalezieniu człowieka o nazwisku Garrideb. Nie jest to jednak ani osoba zaginiona, ani morderca. W ogóle nie wiadomo kim ten człowiek może być, ale jest konieczny by dwaj inni mężczyźni o tym nazwisku mogli odebrać spadek po amerykańskim milionerze.
Muszę przyznać, że takie krótkie formy są dość odświeżające po wieluset stronowych tomiskach i muszę pamiętać by co jakiś czas sięgać właśnie po tego typu pozycje. Oraz by sięgnąć po inne, mniej znane książki Jane Austen. W tym roku nie mam czytelniczego postanowienia, natomiast spodobało mi się notowanie ilości książek (tak z ciekawości) i myślę, że to będę kontynuować.
Cienie do powiek Amilie Minerals - Butter Rum i First Date
W dzisiejszym krótkim poście chciałabym Wam pokazać dwa piękne cienie/ pigmenty z marki Amilie Minerals: Butter Rum oraz First Date.
Na rynku kosmetycznym mamy co raz lepszy wybór produktów mineralnych, przez co niemożliwe jest przetestowanie wszystkich produktów wszystkich marek. Zanim trafiłam na cienie do powiek z Amilie, które dostępne są zarówno w odcieniach matowych, jak i w postaci błyszczących pigmentów, miałam już okazję stosować cienie z Annabelle Minerals oraz z Neauty Minerals. Muszę jednak powiedzieć, że jeśli chodzi właśnie o błyszczące cienie, to te od Amilie już na pierwszy rzut oka robią naprawdę mocne wrażenie.
Ale najpierw parę słów o cieniach od producenta:
Na rynku kosmetycznym mamy co raz lepszy wybór produktów mineralnych, przez co niemożliwe jest przetestowanie wszystkich produktów wszystkich marek. Zanim trafiłam na cienie do powiek z Amilie, które dostępne są zarówno w odcieniach matowych, jak i w postaci błyszczących pigmentów, miałam już okazję stosować cienie z Annabelle Minerals oraz z Neauty Minerals. Muszę jednak powiedzieć, że jeśli chodzi właśnie o błyszczące cienie, to te od Amilie już na pierwszy rzut oka robią naprawdę mocne wrażenie.
Ale najpierw parę słów o cieniach od producenta:
Rewolucyjna formuła, minerały zamknięte w olejku jojoba, nie podkreślają załamań ruchomej części powieki.
Nasycone, głębokie kolory, jedwabista, gładka konsystencja, trwały efekt dzięki wysokiemu napigmentowaniu.
Skład w 100% wegański, nie testowany na zwierzętach.
Składniki:
Mika - naturalny minerał. Drobinki miki działają jak małe kryształy, które odbijają i rozpraszają światło, dzięki czemu ukrywają niedoskonałości i sprawiają, że skóra jest promienna i rozjaśniona.
Jojoba – olejek pochodzenia naturalnego z certyfikatem ecocert. Intensywnie nawilża, działa przeciwzapalnie i bakteriobójczo, wspomaga naturalne funkcjonowanie skóry, wspiera regenerację naskórka i opóźnia procesy starzenia.
Dwutlenek Tytanu - naturalny minerał. Posiada właściwości antybakteryjne (polecany dla skóry trądzikowej). Jest też naturalnym filtrem przeciwsłonecznym. Znajduje zastosowanie zwłaszcza w kosmetykach dla dzieci lub dla osób o skórze wrażliwej.
Tlenki żelaza, Ultramaryna, fiolet manganowy - pigmenty.
Ja skusiłam się na dwa odcienie. Pierwszy z nich to First Date, czyli złoto-brzoskwiniowy odcień z pięknym metalicznym połyskiem. Nałożony na środek powieki pięknie ją rozświetla. Złoty metaliczny połysk jest taki trochę opalizujący dlatego na zdjęciach ciężko uchwycić 100% jego piękna.
Nasycone, głębokie kolory, jedwabista, gładka konsystencja, trwały efekt dzięki wysokiemu napigmentowaniu.
Skład w 100% wegański, nie testowany na zwierzętach.
Składniki:
Mika - naturalny minerał. Drobinki miki działają jak małe kryształy, które odbijają i rozpraszają światło, dzięki czemu ukrywają niedoskonałości i sprawiają, że skóra jest promienna i rozjaśniona.
Jojoba – olejek pochodzenia naturalnego z certyfikatem ecocert. Intensywnie nawilża, działa przeciwzapalnie i bakteriobójczo, wspomaga naturalne funkcjonowanie skóry, wspiera regenerację naskórka i opóźnia procesy starzenia.
Dwutlenek Tytanu - naturalny minerał. Posiada właściwości antybakteryjne (polecany dla skóry trądzikowej). Jest też naturalnym filtrem przeciwsłonecznym. Znajduje zastosowanie zwłaszcza w kosmetykach dla dzieci lub dla osób o skórze wrażliwej.
Tlenki żelaza, Ultramaryna, fiolet manganowy - pigmenty.
Ja skusiłam się na dwa odcienie. Pierwszy z nich to First Date, czyli złoto-brzoskwiniowy odcień z pięknym metalicznym połyskiem. Nałożony na środek powieki pięknie ją rozświetla. Złoty metaliczny połysk jest taki trochę opalizujący dlatego na zdjęciach ciężko uchwycić 100% jego piękna.
Drugi cień to Butter Rum, czyli miedziany odcień z pięknym metalicznym połyskiem, bez widocznych iskrzących drobinek. Ten cień jest o wiele bardziej intensywny, jeśli kochacie odcienie ciepłego złota, to on będzie idealny
Intensywność cieni na powiece można stopniować, od delikatnego błysku gdy nałożymy puchatym pędzelkiem, przez średni efekt przy wklepaniu palcem do naprawdę mocnego gdy cienie nałożymy na mokro.
![]() |
| Od góry: Butter Rum, First Date |
![]() |
| Od góry: Butter Rum, First Date |
Jestem bardzo zadowolona z zakupu tych cieni, z resztą w kolekcji Amilie jest jeszcze kilka pięknych propozycji, które chętnie widziałabym na swojej półce. A Wy znacie te cienie?




























